Dzwonili z przedszkola i prosili o odbior Mariki z powodu kaszlu i kataru. Żal mi było marnować piękną pogodę, wiec zabrałam je do myślęcinka na spacer.
Dzieci były grzeczne. Skupiałyśmy się raczej na placu zabaw. Był oczywiście mały spacerek i mały piknik na ławce. Po drodze odbiór obiadku z przedszkola i … śpioch w aucie 😂



