Marice wszystko przeszło. Domyślamy się, że to była jakaś reakcja alergiczna na niedzielne koszenie trawy Michała podczas pobytu dzieci w ogrodzie.
Tym razem spakowaliśmy się porządnie na wypad do parku. Zestaw papu przede wszystkim 😁 bez tego ani rusz 😂

Tym razem zaparkowałam z drugiej strony parku z myślą o tym, aby zabrać je do „zaginionego świata”. Niestety nie pomyślałam, aby sprawdzić czy jest on już otwarty 🤦♀️ oczywiście był zamknięty 🥴

Z tego miejsca było ok 2km do drugiego placu zabaw, na którym bylismy wczoraj. W jedną stronę marika szła bardzo dzielnie, jednak powrót był już w wózku a Melcia w niezawodnej chuście.
Na placu zabaw Melcia grzecznie siedziała w wózku. Już jej nie wyjmowałam, skoro siedziała cichutko. Marika jak zawsze znalazła sobie koleżankę i z nią się bawiła. Nie było za dużo dzieci, wiec mogły się wyszaleć.
Droga powrotna wyglądała tak ⬇️🙈
Melcia zasnęła w chuście. Przełożona do auta spała dalej. Marika zasnęła odrazu jak tylko wyjechałam z parku. Na powrocie odebrałyśmy obiadek od Pani Krzysi. To był udany dzień! 😎☀️
11.05.2021






