Planowany wyjazd z dziewczynkami do Babci Marysi, zakończył się nieplanowanych spotkaniem z kuzynostwem 😊
Dzieciaki nie mogły się sobą nacieszyć. Początkowo Marika musiała troszkę poczekać na Stefana i Zoskę, gdyż Aska z rodziną została „ściągnięta” do ciotki. Gdy już do spotkania doszło, to zabawa była przednia. Jedyny minus zabawy był taki, że niestety bardzo szybko się ochłodziło i musieliśmy iść do domu.
W domu był jeden wielki harmider. Dzieciaki biegały góra-dół. A to chciały bajkę obejrzeć, a to się w coś bawić. My z Aśką za nimi gonitwa. Uff!
Melcia jakby mogła, to najchętniej za nimi by goniła na tych schodach.

Co dobre to i szybko się kończył. Trzeba było się pożegnać i wrócić do domu. Marika nie bardzo chciała. Melcia już była zmęczona i widać było już po niej, że tylko marzy o spaniu. Cała czwórka zjadła jeszcze wspólne kolacje i ok. 19 wracaliśmy do domu. A może i nawet było później 🙊

Najśmieszniejsze było to, że Stefek zaczął mówić na Marike – Aczita oraz to, że Aśka była dla Mariki „drugą mamą” 😂 Wyszło to w sytuacji kiedy chciałam Marice w czymś pomóc, a ona mi odpowiada „nie, mama nie. Ta druga mama” 😂😂😂 Padłam!

1.05.2021



















