Spontaniczna wizyta w Tczewie ze względu na szybką decyzje o szczepieniu w Gdańsku. Przy okazji zrobiliśmy objazdówkę po kilku sklepach meblowych. Niestety … nadal ciężko jest nam dogodzić 🙊
Tym razem za dużo zdjęć nie mam zrobionych.
Nie obeszło się bez sobotniego pieczenia z Babcią. Tym razem robiła marika bułeczki z serem 🥰
Najbardziej nie mogła doczekać się, aby je zjeść 😂 Muszę przyznać – smakowały wyśmienicie.
Ostatnie podrygi ładnej pogody. Od jutra już maja być deszcze i nie zapowiadają jak narazie ładnej pogody na najbliższe dni 🥴 W tym roku chyba się nie doczekamy słońca ☀️
Od rana w ogrodzie.
Po południu zrobiłyśmy piramidę żywienia. Marika lubi współpracować i uczyć się nowych rzeczy. Szybko załapała co należy do jakiej grupy. Nie zawsze jednak Melcia nam pozwala na to. Ona sama dostaje „szału” jak widzi rozłożenie pomoce naukowe i tez chce uczestniczyć w zajęciach.
Marice wszystko przeszło. Domyślamy się, że to była jakaś reakcja alergiczna na niedzielne koszenie trawy Michała podczas pobytu dzieci w ogrodzie.
Tym razem spakowaliśmy się porządnie na wypad do parku. Zestaw papu przede wszystkim 😁 bez tego ani rusz 😂
Tym razem zaparkowałam z drugiej strony parku z myślą o tym, aby zabrać je do „zaginionego świata”. Niestety nie pomyślałam, aby sprawdzić czy jest on już otwarty 🤦♀️ oczywiście był zamknięty 🥴
Pamiątkowe zdjęcie chociaż pod samą bramą wejściową do parku.
Z tego miejsca było ok 2km do drugiego placu zabaw, na którym bylismy wczoraj. W jedną stronę marika szła bardzo dzielnie, jednak powrót był już w wózku a Melcia w niezawodnej chuście.
Jeżeli nie można wejść do parku, to można oczywiście zrobić pierwszą przerwę na snacka 😁
Na placu zabaw Melcia grzecznie siedziała w wózku. Już jej nie wyjmowałam, skoro siedziała cichutko. Marika jak zawsze znalazła sobie koleżankę i z nią się bawiła. Nie było za dużo dzieci, wiec mogły się wyszaleć.
Droga powrotna wyglądała tak ⬇️🙈
Melcia zasnęła w chuście. Przełożona do auta spała dalej. Marika zasnęła odrazu jak tylko wyjechałam z parku. Na powrocie odebrałyśmy obiadek od Pani Krzysi. To był udany dzień! 😎☀️
Dzwonili z przedszkola i prosili o odbior Mariki z powodu kaszlu i kataru. Żal mi było marnować piękną pogodę, wiec zabrałam je do myślęcinka na spacer.
Dzieci były grzeczne. Skupiałyśmy się raczej na placu zabaw. Był oczywiście mały spacerek i mały piknik na ławce. Po drodze odbiór obiadku z przedszkola i … śpioch w aucie 😂
Wiadomość o przyjeździe Szymona do nas ucieszyła go niezmiernie. Doczekać się nie mógł. Z kolei marika tez odliczała noce do jego przyjazdu. Co noc w łóżku musiałyśmy odliczać, ile jeszcze zostało 😊
Rano pojechałyśmy jeszcze na basen. Okazał się, że w tej samej grupie jest również córka naszej polskiej najlepszej wioślarki złotej medalistki igrzysk olimpijskich, mistrzyni Europy i świata Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej. Niestety zdjęć brak. Byłyśmy same 🤷♀️
Na basenie (o dziwo) Marika skakała do wody bez opamiętania. Moczyła włosy i oczy. Nic jej nie przeszkadzało. Było tak jak kiedyś. Niestety przez takà długą przerwę w zajęciach zaczęła nam gwiazdorzyć podczas wieczornych kąpieli. Nie chce myc włosów, a jak woda się dostanie do oka, to jest krzyk. Na basenie tego nie było. I zrozumieć dzieci 🤔🥴
Trzeba było zorganizować im jakieś zajęcia, gdyż tak dawali czadu, ze szok. Pogoda oczywiście była w kratkę, co nie pozwoliło na spędzenie całego dnia na zewnątrz.
Zrobiłam im małą powtórkę z sortowania śmieci. Szymon wszystko wiedział. Marika dzielnie podążała za nim, a on cierpliwie jej tłumaczył przy popełnieniu błędu.
Wieczorem była wspólna kąpiel z kuzynkami.
Śniadanko nr 1 😂
Pogoda trochę była laskawiejsza dla nas. Można było wyjść z nimi na dwór.
Miało być wspólne zdjęcie Babci z wnukami. Hmm … pozostawię to bez komentarza. Marika poprostu nie lubi zdjęć 🤦♀️🤷♀️
Kreatywność ich nie znała końca. Wszystko było wyrzucane na dwór i bawiono się tym dosłownie 5 sekund. Marika chciała wszystko to co Szymon. Szymon to co ona. A pomiędzy nimi jeszcze Melka, która zostawała jeszcze daleko w tle.
Tym razem Babcia zrobiła im lekcje z sadzenia roślinek. Była chwila spokoju 🙊
Kolejny raz trzeba było coś szybko wymyślać z nimi. Wiem, ze Szymon lubi teraz układ słoneczny, wiec zrobiliśmy nasz własny układ słoneczny 🤩 pomysł był trafiony. W szczególności dla Szymona. Marice za to najlepiej spodobało się wycinanie. Siedziała i cięła w najlepsze 😂
A na sam koniec kilka fotek od Babci z telefonu.
Dziewczyny wieczorem padły, a Szymon zasnął w drodze powrotnej w samochodzie. Weekend był pełen emocji … 💕
Jak narazie nie ma szans, aby pójść na farmę, wiec farma przyszła do Melci 😂🙈 Nasza mała dziewczynka poznaje podstawowe zwierzęta mieszkające na farmie. Potrafi wskazać krowę i czasami wyjdzie jej koń czy kura. Potrafi również odszukać różne (wyglądające inaczej) krowy spośród wielu zwierząt.
Planowany wyjazd z dziewczynkami do Babci Marysi, zakończył się nieplanowanych spotkaniem z kuzynostwem 😊
Garnki zrobiły furorę 🤩
Dzieciaki nie mogły się sobą nacieszyć. Początkowo Marika musiała troszkę poczekać na Stefana i Zoskę, gdyż Aska z rodziną została „ściągnięta” do ciotki. Gdy już do spotkania doszło, to zabawa była przednia. Jedyny minus zabawy był taki, że niestety bardzo szybko się ochłodziło i musieliśmy iść do domu.
W domu był jeden wielki harmider. Dzieciaki biegały góra-dół. A to chciały bajkę obejrzeć, a to się w coś bawić. My z Aśką za nimi gonitwa. Uff!
Melcia jakby mogła, to najchętniej za nimi by goniła na tych schodach.
Ustawienie całej czwórki do zdjęcia graniczyło z cudem 🥶
Co dobre to i szybko się kończył. Trzeba było się pożegnać i wrócić do domu. Marika nie bardzo chciała. Melcia już była zmęczona i widać było już po niej, że tylko marzy o spaniu. Cała czwórka zjadła jeszcze wspólne kolacje i ok. 19 wracaliśmy do domu. A może i nawet było później 🙊
Najśmieszniejsze było to, że Stefek zaczął mówić na Marike – Aczita oraz to, że Aśka była dla Mariki „drugą mamą” 😂 Wyszło to w sytuacji kiedy chciałam Marice w czymś pomóc, a ona mi odpowiada „nie, mama nie. Ta druga mama” 😂😂😂 Padłam!
Babcia, jak to babcia, za każdym razem wymyśli coś nowego. Tym razem padło na lepienie leniwych, co Marice oczywiście przypadło do gustu. Ona poprostu uwielbia pomagać w kuchni. A w szczególności przygotowywać jedzenie 🙊😂
Z racji tego, że miałyśmy z Melcią trochę czasu podczas naszego pobytu w Gdańsku, wybrałyśmy się na zwiedzanie starówki.
Normalnie zakochałam się w tym miejscu ponownie. Tyle się zmieniło tutaj od mojej ostatniej wizyty. Nawet nie pamietam kiedy to było …
Pogoda nawet nam dopisała. Miało być deszczowo, lecz obeszło się bez tego 😊 Melcia była super extra zainteresowana tym, co się wokół niej dzieje. Spokojnie siedziała w wózku i obserwowała. Tylko czapka ją denerwowala, więc odpuściłam sobie walkę o jej włożenie.